Wspólny kredyt bez ślubu a własność mieszkania

Wspólny kredyt bez ślubu a własność mieszkania

Wspólny kredyt bez ślubu a własność mieszkania
Justyna Witkowska

Kupno pierwszego, wspólnego mieszkania to ogromne emocje. Wyobrażacie sobie już kolor ścian w sypialni, przeglądacie wzorniki płytek do łazienki i wybieracie idealną kanapę. Zanim jednak rzucicie się w wir urządzania, czeka Was wizyta w banku i u notariusza. Dla par żyjących w związku nieformalnym (konkubinacie) to moment, w którym trzeba na chwilę zdjąć różowe okulary.

Dlaczego? Ponieważ polskie prawo traktuje Was w kwestiach majątkowych zupełnie inaczej niż małżeństwa. W tym wpisie wyjaśnię Ci największe pułapki związane ze wspólnym zakupem nieruchomości i podpowiem, jak zabezpieczyć swoje interesy, żeby w razie "czarnego scenariusza" nie zostać na lodzie.

Największy mit: "Spłacamy kredyt po połowie, więc mieszkanie jest nasze"

W mojej kancelarii bardzo często słyszę zdanie: "Pani Mecenas, spłacałam połowę raty przez 10 lat, przecież to mieszkanie jest w połowie moje!". Otóż... prawnie wcale tak nie musi być.

Z punktu widzenia banku jesteście tzw. dłużnikami solidarnymi. Bank interesuje tylko to, żeby rata wpływała terminowo na konto. Jeśli przestaniecie płacić, bank może żądać spłaty całości od obojga z Was lub tylko od jednego. Jednak fakt, że widniejesz na umowie kredytowej i przelewasz co miesiąc pieniądze, nie daje Ci żadnych praw do własności mieszkania.

O tym, kto jest właścicielem, decyduje wyłącznie akt notarialny i wpis w księdze wieczystej. Jeśli u notariusza w akcie znajdzie się tylko nazwisko Twojego partnera, to w świetle prawa spłacasz cudzy dług. Mieszkanie należy do niego, a Ty nie masz do nieruchomości żadnych praw.

Jak mądrze ustalić udziały u notariusza?

Skoro już wiemy, że oboje musicie stanąć do aktu notarialnego i figurować jako kupujący, pojawia się kolejne, kluczowe pytanie: w jakich proporcjach wpisać własność?

Ponieważ nie macie ślubu (i wspólności majątkowej), kupujecie mieszkanie w udziałach. Najczęściej pary decydują się na jedno z dwóch rozwiązań:

Podział po równo (50/50)

  • Dla kogo to dobre rozwiązanie? Gdy oboje wnosicie dokładnie taki sam wkład własny i w równym stopniu będziecie spłacać kredyt i finansować remont.

  • Potencjalne ryzyko? Jeśli jedno z Was wnosi znacznie więcej gotówki na start (np. oszczędności życia), wpisanie 50/50 oznacza w świetle prawa dokonanie darowizny na rzecz partnera. Po rozstaniu bardzo trudno odzyskać te pieniądze.

Podział proporcjonalnie do wkładu (np. 70/30)

  • Dla kogo to dobre rozwiązanie? Gdy jedno z Was angażuje znacznie większe środki własne w zakup (np. ze sprzedaży innego mieszkania czy przy pomocy rodziców).

  • Potencjalne ryzyko? Wymaga precyzyjnych wyliczeń przed zakupem i bywa "niekomfortowe" emocjonalnie przy rozmowach w związku, ale to najuczciwsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie finansowe.

A co, gdy nadejdzie rozstanie?

Życie pisze różne scenariusze i choć przy kupnie mieszkania nikt nie myśli o rozstaniu, to jako adwokatka muszę rozważać najgorsze opcje. Kredyt hipoteczny wiąże Was często na 25 lub 30 lat – bywa, że trwalej niż niejedno małżeństwo.

Gdy drogi partnerów się rozchodzą, wspólne mieszkanie staje się zazwyczaj największym punktem zapalnym. Zniesienie współwłasności nieruchomości, ustalenie, kto przejmuje mieszkanie, czy bank w ogóle zwolni drugą stronę z długu, a wreszcie – rozliczenie nakładów poczynionych przez lata z majątków osobistych... To bardzo skomplikowany proces. Często wymaga wejścia na drogę sądową.

Złota zasada brzmi: jeśli ustalicie jasne zasady finansowania i właściwie sformułujecie akt notarialny już na samym początku, ewentualne rozliczenia po latach będą znacznie prostsze i uchronią Was przed stratą dorobku życia.

 

Nie zostawiaj swoich finansów przypadkowi

Zabezpieczenie interesów przy wspólnym zakupie mieszkania to nie dowód na brak zaufania w związku, ale przejaw dorosłości. Zanim udacie się do doradcy kredytowego, musicie odpowiedzieć sobie na wiele trudnych pytań o Wasze finanse.

·       Z jakiego konta będziecie płacić za wykończenie i skąd będą pochodzić na to środki?

·       Kto będzie spłacał raty kredytu?

·       Jak udokumentujecie swoje ustalenia?

Jeśli właśnie przygotowujecie się do kupna pierwszej wspólnej nieruchomości i chcecie uniknąć kosztownych błędów, przygotowałam dla Was kompleksowe rozwiązanie. W moim e-booku POCZĄTEK krok po kroku przeprowadzam przez proces zabezpieczenia swoich praw w związku nieformalnym. Znajdziecie tam prawniczą wiedzę podaną "na ludzko" oraz praktyczne wskazówki z mojej adwokackiej codzienności.

A jeśli Wasza sytuacja jest skomplikowana (np. inwestujecie pieniądze od rodziców) i czujecie, że potrzebujecie indywidualnej analizy Waszego przypadku jeszcze przed pójściem do notariusza – zapraszam na konsultacje do mojej kancelarii. Lepiej omówić sytuację przed złożeniem podpisów, niż latami spłacać kredyt za mieszkanie, do którego nie ma się praw.


Co się stanie, gdy partner trafi do szpitala?

Niezbędne pełnomocnictwa w nieformalnym związku.

Rozstanie rodziców bez ślubu

Alimenty i władza rodzicielska po rozstaniu.