Przelewy między partnerami i wspólny remont
Remontujecie wspólne gniazdko. Ty kupujesz farby i kafelki, a partner przelewa Ci na konto „swoją połowę”. Brzmi jak standardowa, codzienna sytuacja w związku, prawda? Niestety, to co dla Was jest po prostu wspólnym życiem, dla Urzędu Skarbowego może wyglądać jak… darowizna.
Z perspektywy podatków jesteście dla siebie obcy
W polskim prawie podatkowym osoby żyjące w konkubinacie zaliczane są do tzw. III grupy podatkowej. Oznacza to, że z punktu widzenia skarbówki jesteście dla siebie osobami obcymi. Obowiązują Was dokładnie takie same limity zwolnień z podatku od darowizn, jak w przypadku znajomego z pracy czy sąsiada.
Jeśli kwoty, które sobie przelewacie, przekroczą ustawową kwotę wolną od podatku, musicie taki fakt zgłosić do urzędu i zapłacić podatek. A umówmy się – przy dzisiejszych cenach materiałów budowlanych, przekroczenie tego limitu to kwestia jednej czy dwóch wizyt w sklepie budowlanym.
Jak przelewać pieniądze i spać spokojnie?
Aby Urząd Skarbowy nie potraktował Waszych przelewów jako darowizny, musicie zadbać o dwie rzeczy:
Właściwy tytuł przelewu: Unikajcie tytułów typu „na remont”, czy w ogóle pozostawiania automatycznych tytułów „przelew środków”. Przelew powinien jasno wskazywać, że jest to rozliczenie konkretnego zakupu (np. „zwrot za fakturę nr 123/2026 za kafelki”).
Dokumentacja: Zbierajcie imienne faktury. Jeśli kupujesz sofę i partner oddaje Ci za nią połowę pieniędzy, faktura powinna najlepiej być wystawiona na Was oboje, a w razie kontroli macie twardy dowód, że był to zwykły podział kosztów, a nie wzbogacenie się jednego kosztem drugiego.
Brak takich ustaleń i luźne przelewanie dziesiątek tysięcy złotych może zakończyć się nie tylko wezwaniem ze skarbówki, ale też ogromnym problemem przy ewentualnym rozstaniu. O tym, jak mądrze poukładać takie finansowe klocki na start relacji, przeczytacie w moim e-booku POCZĄTEK.